Dzisiaj mam dla Was krótki filmik z florystycznymi wspomnieniami z XX finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocy - jeśli się dobrze przyjrzycie, znajdziecie mnie na kilku ujęciach filmu i na paru zdjęciach ;-) (na szczęście nie byłam tam jedynym fotografem, więc też mam pamiątkę!)
 
 
I już po walentynkowym szaleństwie - machina marketingowa warta miliony dolarów zadziałała i u nas, czego rezultatem była kolejka klientów w naszej kwiaciarni. Charakterystyka owej kolejki: w 100% klienci płci męskiej, z czego 85% zakupiło jedną, wysoką czerwoną różę, 14% 3 wysokie czerwone róże, i może 1% (licząc optymistycznie) coś innego.

W sumie nie powinnam narzekać - oby każdego dnia w kwiaciarni pojawiło się aż tylu klientów - ale nic nie poradzę, ten wysoki stopień standaryzacji jest dla mnie nieco dołujący. Powiedzcie, czy naprawdę wszystkie kobiety w Polsce uwielbiają dostawać właśnie czerwone róże?! Ja bym o wiele bardziej ucieszyła się z oryginalnego, ciekawego bukietu z mieszanego materiału... Dziewczyny, "poedukujmy" naszych mężczyzn co do tego, jakie kwiaty lubimy dostawać - niech się trochę wysilą! ;-) Jest w końcu z czego wybierać! :-) Oto kilka "romantycznych" alternatyw:
 
 
Efekt dzisiejszych zajęć... Jakoś tak wychodzi, że wszystkie wiązanki ślubne które zrobię, zdecydowanie lepiej "fotografują się" na czarnym tle :) Zgodzicie się chyba ze mną?
 
 
Picture
Chociaż za oknem jeszcze zdecydowania rządzi zima, we florystyce czas już zastanowić się nad wiosennymi i wielkanocnymi trendami na nadchodzący sezon. Proponuję Wam więc lekturę mojego artykułu w najnowszym numerze kwartalnika Bukiety: "Haarlem, okno na holenderską florystykę."

Znajdziecie tu całkiem sporo informacji na temat rynku florystycznego w tym kraju, opisy wiosennych trendów i ciekawe (mam nadzieję... ;) zdjęcia - w tym florystycznej barki otoczonej... szyną rowerową (zrozumiecie o co mi chodzi, kiedy spojrzycie na zdjęcie o którym mówię. ;-) Dzielę się tu również moimi spostrzeżeniami co do roli, jaką kwiaty odgrywają w życiu Holendrów i tym, jak umiejętnie wykorzystują ją kwiaciarnie y dostosować swoją ofertę do potrzeb klientów. Wszystko oczywiście z pierwszej ręki, bo jak zapewne większość w Was wie, do niedawna jeszcze mieszkałam właśnie w Królestwie Niderlandów.

W tym numerze Bukietów znajdziecie również moją relację z Wiosennej Gali florystycznej zorganizowanej przez WGRO w Poznaniu, wraz ze zdjęciami prac florystyki wiosennej i wielkanocnej wykonanymi przez dwie mistrzynie - Magdalenę Kaczmarek-Sidor i Evelyn Gerull.

Pozostaje mi tylko zaprosić Was do lektury! :-)

 
 
Na dzisiejszy przeraźliwie zimny wieczór mam dla Was propozycję poczytania o tym, jak podejść do fotografowania niskich, podłużnych kompozycji w naczyniu. Myślę że jest to forma pracy którą wykonujemy dość często, ponieważ zaliczymy tu m.in. wiele kompozycji w naczyniu przeznaczonych do dekorowania stołów.

Kompozycje tego typu często na fotografii wyglądają mniej atrakcyjnie niż w rzeczywistości. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że by zmieścić na zdjęciu całość kompozycji, często musimy sfotografować ją z pewnej odległości. W rezultacie większość powierzchni kadru zajmuje tło (puste bądź i nie), a nasza praca wydaje się być poziomym "przecinkiem" na jego środku. Jednocześnie działa tu nasze przyzwyczajenie, że większość prac wygląda najlepiej fotografowana "na wprost" - tak by wiernie pokazać jej całość. Wygląda to mniej więcej tak:

Jeśli tło jest gładkie efekt nie jest jeszcze taki zły, ale często nikną tu detale pracy i wykorzystanych w niej kwiatów, w których z reguły leży cały urok. Jest to więc dobre zdjęcie poglądowe - zarówno dla nas, jak i dla klienta - ale nie przykuje niczyjej uwagi. Jak więc je uatrakcyjnić?

Po pierwsze, możemy zmienić ustawienie pracy względem obiektywu - bądź też obiektywu względem pracy - i bardziej wypełnić nią kadr poprzez umieszczenie jej po przekątnej zdjęcia. Spójrzmy na efekt - dalej cała praca mieści się w kadrze, ale jednocześnie zajmuje większy procent jego powierzchni, jest większa, a zdjęcie dalej prezentuje jej całość:
Jeśli przezwyciężyliśmy już nas instynkt, by prace florystyczne fotografować "na wprost," przyszedł czas by pokusić się o walkę z odruchem by fotografować je "z góry." W końcu zabawa perspektywą jest w fotografii jedną z najstarszych i najczęściej używanych technik sprawienia, by zdjęcie było ciekawsze - a więc dlaczego nie zastosować jej i w fotografii florystycznej? :-) Sprawdzi się to szczególnie dobrze właśnie w przypadku fotografowania niskich i podłużnych aranżacji z kwiatów. Oto przykłady efektu jaki możemy osiągnąć, fotografując je bardziej "od dołu" (co może czasami oznaczać potrzebę przykucnięcia czy nawet położenia się na podłodze - ale w końcu pisałam już o tym, że fotografia produktowa jest czasami jak aerobic ;-):
Niektórzy z Was zauważyli pewnie, że w powyższych dwóch zdjęciach zastosowałam również jeszcze jeden popularny "trik" - a mianowicie ograniczoną głębię ostrości. Przód pracy jest ostry i wyraźny, a tył już lekko rozmazany, przez co podkreślona zostaje perspektywa zdjęcia a kompozycja nabiera głębi, sugerując oglądającemu zdjęcie, że ma rzeczywiście do czynienia z aranżacją o znacznej długości.

Na koniec warto również zrobić kilka zdjęć-zbliżeń pokazujących ciekawe fragmenty pracy, które na zdjęciu ukazującym całość kompozycji mogą pozostać niezauważone, a na które naszym zdanie warto zwrócić uwagę klienta. Może tu być np. misternie wykonana brosza floralna, ciekawy kontrast tekstury lub - jak w przypadku służącej nam za przykład pracy formalno-linearnej - ciekawa praca liniami i formami:
Łatwe, prawda? I znowu dochodzimy do tego samego wniosku, że florystyka i fotografia to dwie podobne dziedziny: jako floryści, szukamy sposobu by jak najlepiej wyeksponować piękno i charakter każdego użytego w kompozycji kwiatu, jako floryści za obiektywem zastanówmy się więc zawsze chwilę nad tym, jak najatrakcyjniej pokazać każdą z naszych prac. Zasady estetyki i kompozycji są tu praktycznie te same!

Praca na zdjęciach wykonana została przeze mnie na kursie w Szkole Florystycznej Małgorzaty Niskiej.