Dzisiaj mam dla Was dwa szybkie pomysły na to, jak atrakcyjnie sfotografować butonierki - o ile nie mamy akurat pod ręką przystojnego przedstawiciela płci męskiej, dysponującego garniturem i gotowego się w niego wbić by zostać naszym modelem ;-) (a dokładniej - gotowego użyczyć nam w tym celu swojej odzianej w garnitur męskiej piersi.. ;-)

Pierwszy pomysł - przymocować butonierkę do kielicha/wazonu czy innego ozdobnego naczynia, tak jak na zdjęciu poniżej - uwaga oglądającego zdjęcie pozostaje na butonierce, sama butonierka znajduje się w pozycji, w której będzie później noszona, a całość zdjęcia - przy wykorzystaniu kryształu - nabiera trochę "odświętności." Tak na marginesie - wykorzystałam tu ten sam kryształowy wazonik, który używam do fotografowania wiązanek ślubnych:
Picture
I zanim zapytacie, jakim cudem na powyższym zdjęciu fiolety są fioletami, a nie dziwną odmianą granatu - krótka odpowiedź to taka, że kluczem jest dobre, mocne oświetlenie - i oczywiście NIE korzystanie z lampy błyskowej wbudowanej w aparat!!!

I drugi pomysł - już bardziej artystyczny - zabawa perspektywą poprzez wykorzystanie minimalnej głębi ostrości. Dzięki temu przód pozostaje bardzo ostry, a tył ulega lekkiemu rozmyciu. Ci, którzy śledzą uważnie FotoFlorystykę i mieli okazję uczestniczyć w moich warsztatach z fotografii florystycznej, powinni już wiedzieć, jak osiągnąć ten efekt swoim aparatem!
Picture
Dodatkowo pokusiłam się tu o zastosowanie odbicia - ale to już temat na kolejny post.

Obie butonierki powstały podczas zajęć grupy florystycznej w Szkole Florystycznej Małgorzaty Niskiej w Warszawie. Autorką drugiej butonierki jest moja koleżanka i niezwykle zdolna florystka Małgosia Kodzis - serdecznie dziękuję za użyczenie pracy do sfotografowania!
 
 
Już po wakacjach w Lanzarote - wróciliśmy dzisiaj w nocy - i po szoku termicznym, jakim była zmiana temperatury ze słonecznych 30 stopni na mroźne -1...

Lanzarote okazała się doskonałym miejscem na wakacje, chociaż z florystycznego punktu widzenia nie ma zbyt dużo do zaoferowania - z jednym wyjątkiem, o którym za chwilę. Jako wyspa o wulkanicznym pochodzeniu, posiadającą w swojej historii 2 ogromne wybuchy wulkanów - każdy z nich trwał kilka lat - praktycznie brak tu gleby innej niż jałowy powulkaniczny piasek. Dodatkowo, chociaż fakt iż jest tu przeciętnie 330 słonecznych dni w roku jest dobrą wiadomością dla turystów, to już dla roślinek dobrą wiadomością to nie jest. W tych ekstremalnych warunkach wytrwać potrafią jedynie palmy i kaktusy, a z ludzką pomocą, także sporadyczny krzak strelicji, hibiskusa czy bugenwilli.

No i tutaj dochodzimy do tego jednego wspomnianego wyjątku - kaktusów, których na Lanzarote napotkamy całe mnóstwo, a niektóre z nich osiągają wysokości naszych polskich drzew. Myślę, że u nas kaktusy są jeszcze ciągle niedocenianym materiałem florystycznym - a przecież są wytrzymałe i oferują setki, jeśli nie tysiące, możliwości zabawy kształtem, formą, strukturą, kolorem. Dlatego dla pobudzenia Waszej florystycznej kreatywności, poniżej kilka zdjęć z Ogrodu Kaktusów - czyli zaprojektowanego przez Césara Manrique Jardin de Cactus. Powstał on w kraterze pozostawionym przez stary kamieniołom, na którego ścianach w przemyślny sposób zbudowano kamienne tarasy - znajdziemy tu ponad 1400 gatunków kaktusów.

Uzupełnieniem poniższych zdjęć jest nowa Galeria Inspiracji - poświęcona oczywiście kaktusom. Znajdziecie tu nie tylko zdjęcia całych roślin, ale i bardziej intrygujące ujęcia i zbliżenia - bo przecież fotografia, tak jak i florystyka, to także zabawa formą, kształtem, strukturą. Zapraszam więc do Galerii Kolczastego Piękna :-)
 
 
No cóż, lato się definitywnie skończyło, a początek jesieni nas nie rozpieszcza - przynajmniej w Warszawie króluje lodowaty wiatr i przeraźliwie ciemne chmury. Ale mam to szczęście, że dzisiaj w nocy "wyrywam się" na tydzień w cieplejsze klimaty - na słoneczną, kanaryjską wyspę Lanzarote :-) Jest tam podobno aż 330 słonecznych dni w roku...

Przez tydzień będzie więc najprawdopodobniej przerwa w blogowaniu na FotoFlorystyce - odrobię zaległości po powrocie. Na pożegnanie mam dla Was zdjęcie, które moim zdaniem doskonale przypomina dlaczego floryści (i nie tylko) powinni kochać jesień - ze względu na jej nasycone w kolorach skarby, takie jak miechunka, kasztany, głóg, owoce dzikiej róży.... Oto więc moje zdjęcie pt. "Kielichy jesiennych skarbów:"
 
 
Dzisiaj wreszcie na FotoFlorystyce pojawia się obiecana, ostatnia część zdjęć z Feerii Barw - wrześniowej wystawy prac egzaminacyjnych w warszawskiej Szkole Małgorzaty Niskiej - poświęcona wiązankom ślubnym. Oryginalne, barwne, a przede wszystkim misternie i precyzyjnie wypracowane - te przymiotniki chyba najlepiej je określają. Zapraszam więc do mojej najnowszej Galerii Inspiracji - pozwólcie się zainspirować klikając tutaj.
Picture
Picture
 
 
Dzisiaj wracam do tematu światła, a mówiąc konkretniej do niezwykle drażliwego tematu - użycia wbudowanej w aparat lampy błyskowej przy fotografowaniu prac florystycznych we wnętrzach.

Dlaczego drażliwego? Dla mnie dlatego, że aż  czasami mam łzy w oczach kiedy widzę np. na pokazach, że 90% odwiedzających pstryka zdjęcia prac praktycznie wkładając w nie obiektyw i przy użyciu właśnie światła z lampy wbudowanej w aparat. To taka ogromna marnacja potencjału... Wiele razy próbowałam już tłumaczyć, że to nie jest najlepszy sposób, ale chociaż wszyscy kiwają głowami że rzeczywiście, zdjęcia z lampą wychodzą po prostu brzydko, to i tak nie chcą słuchać, ze istnieje alternatywa... No cóż, może dzisiaj uda mi się to lepiej wytłumaczyć!

Zacznijmy więc od początku. Większość współczesnych aparatów oferuje nam opcje "Auto," w której parametry zdjęcia dobierane są przez aparat automatycznie. I w wielu wypadkach robi to bardzo dobrze - zwłaszcza przy zdjęciach wykonywanych na zewnątrz, w pogodny dzień, a więc kiedy na dworze jest dobre światło. Niestety jednak większość prac florystycznych fotografujemy we wnętrzach, i to stosunkowo ciemnych - i tu właśnie zaczynają się problemy.

Aparat fotograficzny - jak dobry by nie był - jest tylko maszyną, i na razie jeszcze mu daleko do naszej inteligencji (w sumie to chyba dobrze...). A więc kiedy jego czujniki pomiaru światła wykryją, że jest stosunkowo ciemno (a w większości pomieszczeń, nawet z lampami, do zdjęć będzie za ciemno o ile nie ma ogromnych okien wpuszczających dzienne światło), to automatycznie podejmuje decyzję, żeby użyć lampy. Prosta zasada - nie ma dość światła, trzeba je stworzyć. Ale w przypadku prac florystycznych efekt jest często po prostu opłakany.

I tu właśnie jest moment, w którym muszę zaprezentować JAK BARDZO opłakany jest ten efekt, co oznacza, że muszę wkleić zdjęcie, na którego widok jeży się cały mój zmysł estetyki i instynkt fotografa - no ale dla dobra sprawy muszę się przemóc ;-) Głęboki oddech, i....
Picture
tak NIE robimy !!!
Chyba się zgodzicie, że powyższe zdjęcie wygląda koszmarnie. Nierównomierne oświetlenie sprawia, że wygląda na przybrudzone, a tło na nierówne, kolory kwiatów są przekłamane, całe zdjęcie jest zaniebieszczone, a efekt całości jest godny pożałowania. A kwiaty wyglądają jakby były już... piątej młodości. Specjalnie dobrałam tu kompozycję w ciepłych, ostrych kolorach na wyraźnym tle ze wzorem, bo taki przykład najlepiej zilustruje katastrofalny wpływ użycia lampy. (W normalnych okolicznościach nie polecałabym oczywiście tego tła do tego typu kompozycji - za dużo się wtedy dzieje na zdjęciu, bardziej by tu pasowało spokojniejsze tło.)

Zdjęcie to zostało zrobione w dość jasnym pokoju, z balkonem i oknami,  latem - w godzinach popołudniowych. A więc dla ludzkiego oka było jasno, dla aparatu, jak się okazuje, już nie. Użyłam do tego swojego aparatu, który jest dobrą lustrzanką, ale i on nie dokona tu cudu, kiedy nastawię go na tryb "Auto."

Cudu może tu dokonać tylko człowiek - czyli Ty - poświęcając chwilę czasu by nauczyć się manipulować podstawowymi parametrami aparatu. Dowodem na to jest poniższe zdjęcie, zrobione dosłownie chwilę po powyższym, czyli w dokładnie tych samych warunkach - jedyna zmiana to to, że sama ustawiłam parametry zdjęcia. A efekt był taki:
Picture
To chyba najsilniejszy argument jaki mam, żeby Was przekonać do nauki podstaw fotografii, i zapoznania się z możliwościami Waszego aparatu!
 
 
O wystawie pt. "Feeria Barw," która odbyła się pod koniec września w Szkole Małgorzaty Niskiej w Warszawie, już pisałam kilka postów temu, prezentując jednocześnie zdjęcia wykonanych podczas egzaminu na florystę wieńców.

Dzisiaj - dla jesiennej inspiracji - zdjęcia bukietów i prac dowolnych z tego eventu - i jednocześnie jeszcze raz gratulacje dla dziewczyn za zdanie tak trudnego i wymagającego egzaminu!

Kilka zdjęć poniżej, a reszta do obejrzenie tutaj - w mojej Galerii Inspiracji poświęconej tej imprezie florystycznej.

PS. A co o zdjęć - wystawa ta byłą jedną z tych, podczas których trudno sfotografować wystawione prace, ze względu na brak światła - całość odbyła się na strychu bez okien. Żeby jednak uniknąć zniekształcenia na zdjęciach tych cudnych jesiennych kolorów, zdecydowałam się na fotografowanie BEZ zewnętrznej lampy błyskowej, a jedynie ze statywu - myślę, że dziewczyny które brały udział w moich warsztatach, będą wiedzieć o jakiej technice tu mowa ;-)
Picture
Picture
Picture
Picture
 
 
Nie ma co dłużej ignorować tego faktu - kalendarz nieubłaganie pokazuje 1szego października, a więc lato się skończyło i oficjalnie mamy jesień. Dla florystów oznacza to sezon na florystykę Święta Zmarłych, a także pojawienie się w kwiaciarniach wszystkich "jesiennych" materiałów.

Może w Polsce jeszcze niewielu klientów kwiaciarń się ze mną zgodzi, ale ja po prostu uwielbiam typowo jesienne kompozycje i bukiety. Moje ukochane materiały o tej porze roku to przede wszystkim miechunka, dynie ozdobne wszelkich kształtów i rodzajów, słoneczniki, zboża, rajskie jabłuszka, kasztany... I właśnie ze zdjęcia przedstawiającego kompozycję z tych materiałów pochodzi nowa odsłona grafiki w bannerze FotoFlorystyki - a dokładnie stąd:
Picture
A teraz odpowiedź na pytanie dla tych, którzy chcieli się dowiedzieć, w jaki sposób uzyskuje tak rozświetlone białe tło widoczne na niektórych moich zdjęciach, tak jak w przypadku powyższej mini-kompozycji w dyni. No cóż, to już jest trochę wyższa szkoła jazdy - te zdjęcia wykonywane są na specjalnym stoliku fotograficznym i przy profesjonalnym oświetleniu. Ale tak jak zawsze powtarzam - nie zniechęcajmy się, bo swoje prace możemy atrakcyjnie sfotografować i bez profesjonalnego sprzętu - o czym regularnie piszę w swoich tekstach. A więc zapraszam do spędzania długich jesiennych wieczorów przy lekturze FotoFlorystyki :-)