W minioną niedzielę 18tego listopada nasza Zimowa Komnata została uroczyście otwarta - można ją było zwiedzić podczas uroczystej Gali Bożonarodzeniowej na WGRO S.A. w Poznaniu. Dokładną relację zarówno z pokazu jak i z naszej wystawy znajdziecie tutaj - na stronie Forumkwiatowe.pl - serdecznie zapraszam do lektury.

Jest nam z Kasią niezmiernie miło, iż nasz dość nietypowy koncept wystawy prac florystycznych spotkał się aż z tak dużym zainteresowaniem - dziękujemy wszystkim bardzo za pozytywną ocenę i ciepłe słowa!
Przygotowanie wszystkich prac - a było ich ponad 70, od miniaturowych świeczek w skorupkach orzechów włoskich, przez meble stworzone z materiałów naturalnych - stół, taboret, lampę - po ponad dwumetrową konstrukcję-okno - było dla nas oczywiście ogromnym i czasochłonnym wyzwaniem, i dlatego tym bardziej cieszą nas wszystkie pozytywne komentarze - jeszcze raz dziękujemy!
Chciałybyśmy tu gorąco podziękować również wszystkim, którzy byli dla nas ogromną pomocą przy organizacji wystawy. Dziękujemy więc oczywiście organizatorom - Wielkopolskiej Giełdzie Rolno Ogrodniczej S.A. - za możliwość wzięcia udziału w Gali i za profesjonalne wsparcie w przygotowaniach.

Ogromne podziękowania wędrują również do dwóch wyjątkowych florystek, które pomogły nam w tym ostatnim, najgorętszym dniu przed wystawą i podczas samego eventu - Magdalenie Wasyl-Chrzanowskiej z niesamowitego Studia Florystycznego w Chybach oraz Monice Klocek, która przyjechała z daleka by pomóc nam w naszych przygotowaniach - jeszcze raz ogromne podziękowania!

Ponieważ ani ja, ani Kasia nie mieszkamy obecnie w Poznaniu, cała wystawa nie odbyła by się bez pomocy mojej Rodziny - przede wszystkim mojego niezastąpionego Męża i  Rodziców, którzy pomogli nam w logistyce całości i wspierali podczas wielogodzinnych przygotowań.

Dziękujemy również wszystkim mediom, w których ukazała się informacja o naszej wystawie - przede wszystkim oczywiście Redakcji ForumKwiatowego.pl, jak również przedstawicielstwu Wydawnictwa Infopolis, Redakcji E-florystyki.pl, niesamowitej Zosi Wojciechowskiej z radiowego Programu Pomost (Radio Wnet), w którym miałam okazję gościć w minioną środę, a także dziennikarzom Teleexpressu, w którym pojawiła się krótka relacja z tego eventu.

Pełna fotorelacja z Komnaty - ponad 70 zdjęć - znajduje się w Albumie ForumKwiatowego.pl, a poniżej znajdziecie kilka zdjęć "na przedsmak" :-)

Jeszcze raz dziękujemy, i pozostaje nam już tylko pomachać Wam zza naszego okienka :-)
 
 
 
 
Sezon na pokazy florystyki adwentowej i bożonarodzeniowej już tuż tuż, a w tym roku i ja mam przyjemność zaprosić Was na jeden z nich, podczas którego odbędzie się wystawa moich prac - na Galę Florystyczną Boże Narodzenie na WGRO S.A. w Poznaniu, 18tego listopada.

Tytuł wystawy to "Zimowa Komnata" i jest to koncept stworzony wspólnie z Kasią Bastrowską-Wójcik, która jest współautorką wystawy. Chciałyśmy stworzyć coś, co będzie nie tylko prezentacją florystyki tego okresu, ale też pokaże jak czerpać inspirację z piękna lasu, jego bogactwa materiałów, tekstur i barw.
A dlaczego "Komnata"? Bo zmierzymy się z tematem całkowitego zagospodarowanie przestrzeni wystawy by stworzyć jedną, spójną całość - a z materiałów florystycznych stworzone będą nie tylko same prace, ale i część mebli, na których będą one wystawione. Jeśli w tym momencie pomyśleliście o mojej ukochanej brzozie, nie pomyliliście się :-)

Chcemy również by nasza "Komnata" zaskoczyła Was pomysłami na wykorzystanie nietypowych materiałów i pomysłowych rozwiązań właśnie we florystyce adwentowej i bożonarodzeniowej. Nasza "Komnata" jest jeszcze ciągle w budowie, ale już teraz znajdziecie w niej naczynia stworzone z zasuszonej paproci, powierzchnie pokryte płatkami owsianymi, klinkierową cegłę czy bombki z pozłoconych środków rudbekii - a na wystawie czekać będzie na Was o wiele więcej takich niespodzianek!

Naszą wystawę obejrzeć będzie można w niedzielę 18tego listopada, podczas dorocznej Gali Florystycznej Boże Narodzenie organizowanej przez Wielkopolską Gildia Rolno-Ogrodnicza S.A. w Poznaniu, podczas której pokaz prowadziły będą Mistrzynie Florystyki Magdalena Birula Białynicka (Pracownia Wrzosowisko, Kwitnące Horyzonty) i Joanna Rospondek.

Gorąca zapraszam i zachęcam do rezerwacji miejsc na Galę (wstęp bezpłatny) - informacje znajdziecie na grafice poniżej:
 
 
Florystyczne spotkanie Wschodu i Zachodu, czyli moja relacja z Wystawa Ikebany w warszawskim Pałacu w Wilanowie już na ForumKwiatowym.pl. Była to jedna z niewielu okazji by w Polsce spotkać się z prawdziwą, japońską Szkołą Ikebany i aranżacjami, które wyszły spod rąk certyfikowanych mistrzyń. Tych, którzy nie mogli uczestniczyć w tym evencie, zapraszam do lektury mojego artykułu, oraz do obejrzenia fotorelacji w Albumie (widoczna po zalogowaniu). Polecam - zwłaszcza zdjęcia owiane płatkami japońskich wiśni!
 
 
Wszyscy wiemy, jak wyglądają warsztaty florystyczne - kreatywny chaos, pośpiech, zamieszanie. Na warsztatach tworzymy niesamowite i oryginalne rzeczy, na które z reguły nie możemy sobie pozwolić w codziennej pracy, ale w tym całym zamieszaniu często brakuje czasu i możliwości, by sfotografować to, co stworzyliśmy - a przynajmniej sfotografować na tyle porządnie, by i na zdjęciu nasze prace zachowały swój urok.

O tym, że warto jednak poświęcić chwilę by uruchomić nasze szare komórki i sfotografować to, co stworzyliśmy, nie muszę już chyba nikogo przekonywać. Dlatego dzisiaj skupimy się na kilku pomysłach na to, jak sfotografować pracę na warsztatach - na przykładzie wieńców i bukietów, które powstały na wrześniowych warsztatach w Dąbrówce Kościelnej, prowadzonych przez niesamowitą Małgosię Stankiewicz-Maślankę, i zorganizowanych przez portal e-florystyka.pl.

Warsztaty odbywały się w uroczym miejscu, jakim jest Ranczo w Dolinie, ale w budynku który niestety fotografii absolutnie nie sprzyjał - ponieważ było w nim bardzo, bardzo ciemno. Bez statywu i dokładnego nastawiania aparatu niemożliwe było zrobienie w nim przyzwoitego zdjęcia, a nawet i wtedy rezultaty nie byłyby zbyt zadowalające. Do tego przecież nie każdy dysponuje statywem, że już nie wspomnę o czasie, by się nim bawić... Zresztą spójrzcie sami - zdjęcia wykonane we wnętrzu, bez statywu, ale aparatem o naprawdę jasnym obiektywie (czyli tym nadającym się do robienia zdjęć w kiepsko oświetlonych miejscach) wyglądały mniej więcej tak:
 Z tego typu zdjęciem cudu nie dokonamy nawet w Adobe Photoshop...

W tego typu sytuacjach zawsze absolutnie odradzam by fotografować z wykorzystaniem wbudowanej w aparat lampy błyskowej, która z reguły kompletnie pozbawi naszą pracę wszelkiej urody, ale by rozejrzeć się wokół - na zewnątrz - za ciekawym miejscem do wykorzystania jako tło. Światło na zewnątrz, w ciągu dnia, jest praktycznie zawsze lepsze niż to w środku.

Pech chciał, że kiedy przyszło nam fotografować bukiety, zaczął padać deszcze - ale i w takiej sytuacji trzeba sobie radzić. Przed budynkiem było niewielkie zadaszenie, a pod nim murek - i to już wystarczyło - spójrzcie na dwa poniższe zdjęcia bukietów - bez porównania z tym wykonanym wewnątrz:
Picture
Bukiet wykonany przez Anię Czapiewską
Picture
Bukiet wykonany przez Ewę Szprendałowicz
Robiłyśmy również wieńce - przepiękne, czasochłonne, inspirowane naturą. Na szarej podłodze ciemnego budynku traciły wiele ze swojego uroku - ale przecież aż prosiły się, by je wynieść na zewnątrz. Akurat nie padało, więc miałyśmy większe możliwości doboru tła. Spójrzcie na przykłady poniżej - wieniec ze słoneczników i pączków malw wpisał się idealnie w trawę i widoczną z tyłu grządkę:
Picture
Autorki pracy: Ania Stachowiak i Ania Czapiewska
Dla mojego wieńca już nieco trudniej było znaleźć tło - najpierw skojarzyłam jego kolor z kolorem kocich łbów, którymi wybrukowane było podwórze - potem jednak stwierdziłam, że jest to tło zbyt agresywne , zresztą sami oceńcie. Zobaczcie, jak duża jest różnica w odbiorze zarówno wieńca, jak i zdjęcia, w zależności od tego, gdzie został ustawiony:
Picture
Autorki pracy: Sylwia Ludwiczak i Agnieszka Zakrzewska
Picture
Autorki pracy: Sylwia Ludwiczak i Agnieszka Zakrzewska
Kolejny przepiękny wieniec - z czerwonymi dodatkami - aż prosił się o sfotografowanie na rudo-czerwonym podłożu - a z kolei na trawie nie prezentowałby się zbyt dobrze:
Picture
Autorka: Joanna Ocicka
Natomiast przepiękny wieniec wykorzystujący gałązki - na zasadzie skojarzeń - ułożony został na drewnianej podłodze, a widoczne w lewym górnym rogu witki są nawiązaniem do części wieńca wyłożonej tasznikiem:
Picture
Autorki pracy: Magda Lasocka PF Parviflora i Swietłana Marciniak
I na koniec jeszcze jedna wskazówka - przy fotografowaniu prac na warsztatach zawsze warto zrobić też kilka zbliżeń, pokazujących ciekawe tekstury, struktury, pracę z materiałem itp. - takie zdjęcia nie tylko są wizualnie atrakcyjne, ale też pomogą nam zapamiętać to, czego się nauczyliśmy! Poniżej kilka przykładów:
Do zobaczenia na kolejnych warsztatach - oczywiście z aparatem :-)
 
 
Na nadchodzący weekend mam dla Was fotograficzną ilustrację wpływu jaki na pracę florystyczną ma wykorzystanie białego lub czarnego tła - na przykładzie dwóch jesiennych dekoracji, ułożonych w zrobionych przeze mnie wazonikach z konopnego sznurka (metoda oklejania balonika).

Spójrzcie sami, jak bardzo na odbiór motywu głównego zdjęcia wpływa jego tło, i oceńcie sami - które jest w którym przypadku lepsze?
 
 
Dzisiaj kilka zdjęć moich mini-dekoracji wpisujących się w modny ostatnio trend recyclingu; Unia Europejska wycofuje z tradycyjnego obrotu ten typ żarówek, więc proponuję byśmy jako floryści je przygarnęli :-)

Żarówkowo-szklane tło wygląda tu atrakcyjnie na zdjęciach ponieważ zadbałam, by nie było w nim zbyt wiele odbić - ani światła, ani innych przedmiotów, oświetleniem było światło zewnętrznej lampy błyskowej odbite od białego sufitu, woda wlana do środka jest czysta, a tło za szkłem ma jednolity kolor i jest równomiernie doświetlone.

Zwróćcie też uwagę na ostatnie, trzecie zdjęcie - czasami jeśli mamy dwie podobne kompozycje, ciekawy efekt da wykorzystanie jednej z nich (lub jej fragmentu) jako tła do drugiej. W tym celu stawiamy ją nieco z tyłu i z boku, a na aparacie nastawiamy małą głębię ostrości, czyli niską wartość przesłony (A).
 
 
Dzisiaj mam dla Was serię zdjęć kompozycji w wykonanych przeze mnie naczyniach. Pamiętacie technikę tworzenia naczyń poprzez oklejanie balonika papierowymi serwetkami? Zmodyfikowałam ją nieco zastępując serwetki wełenką, i oto rezultaty.

Poniższe zdjęcia to również doskonały przykład jak duży wpływ na wygląd danej kompozycji ma tło zdjęcia - białe, czarne czy zaaranżowane z rekwizytami. Zwróćcie również uwagę jak drobiazgi - takie jak podstawka z plastra sosny, brzozowy pieniek czy mini kłębuszek wełny, czyli powtórzenie materiału, z którego wykonane jest naczynie - są przysłowiową "wisienką na torcie" jeśli chodzi o zdjęcie. To łatwe to dołożenia, drobne i uniwersalne elementy kompozycji, które uatrakcyjniają zdjęcie - u mnie w studio zawsze mam takich drobiazgów całą kolekcję.
 
 
Picture
Podróżując po Austrii z ciekawością zaglądałam oczywiście do tamtejszych kwiaciarni - zachowanie myślę że bardzo typowe dla "florysty za granicą" ;-) Co ciekawego można tam było zaobserwować?

Asortyment większości z nich nie różnił się za bardzo od tego, co spotkamy w naszych polskich kwiaciarniach - może tylko nieco większy był procent roślin i kwiatów doniczkowych do obsadzania balkonów i tarasów, oraz więcej ozdóbek i bibelotów przeznaczonych nie do dekoracji domu, ale ogrodu. Natomiast tym, co najbardziej rzucało się w oczy, były z rozmachem wykonane dekoracje PRZED kwiaciarniami. Ogromne donice, fantazyjnie przycięte drzewka, konstrukcje z gałęzi i szyszek, girlandy z gałązek i ziół, grube pieńki brzozowe wykorzystane jako dekoracja lub "stoliczek" do wystawienia innych elementów, ozdobne stoliczki, krzesełka, ławeczki.... - i wiele innych. Na sam ich widok nasuwała się myśl, że chyba niemożliwe jest by cała ta dekoracja była codziennie wieczorem sprzątana, a rankiem wystawiana. I rzeczywiście nie była.

Spacerując wieczorami po naszym miasteczku, już po zamknięciu sklepów, zauważyłam że tak około 70% dekoracji zewnętrznej zostaje na noc przed sklepem. Owszem, znikają najmniejsze elementy - rośliny doniczkowe, małe doniczki czy kompozycje w naczyniach, ale wszystkie większe elementy, na których te drobiazgi były wystawione - zostają. Zostają też ogromne konstrukcje z naturalnych materiałów - pieńków, kory, szyszek, gałęzi. I nic nie jest w żaden sposób zabezpieczone - np. łańcuchem. Myślę, że w tym momencie wszyscy pomyśleliśmy o tym samym - że u nas tak się raczej  nie da... Na pewno nie w Warszawie, gdzie sama wiem z doświadczenia że towar z tarasu potrafił nam zniknąć w środku dnia... Ale pooglądać dla inspiracji można, prawda? Kto wie, może kiedyś...?

Oto kilka przykładów zewnętrznej dekoracji kwiaciarni z małych miasteczek w Salzkammergut:

Mnie natomiast najbardziej przypadła do gustu ta oryginalna dekoracja z Hallstatt - efekt współpracy kwiaciarni i znajdującego się obok sklepu z antykami:
I jeszcze kilka zdjęć bliżej pokazujących wystawioną na zewnątrz kwiaciarni ofertę drobiazgów - mnie osobiście podoba się pomysł wykorzystania na zewnątrz  regału o zróżnicowanej wielkości półek, który widać na zdjęciu w górnym lewym rogu - myślę, że można by go niesamowicie zaaranżować na każdy sezon:
 
 
Picture
Dla większości nie-Austriaków pierwszym skojarzeniem na hasło "Austria + kwiaty" będą ozdobne drewniane balkony, z których malowniczo zwieszają się kaskady obficie kwitnących pelargonii i surfinii. I rzeczywiście, tego typu "stereotypowych" nasadzeń znajdziemy tu mnóstwo - myślę, jest to już samonapędzająca się maszyna oczekiwań turystów, które Austriacy po prostu muszą zaspokoić...

Ale florystyka w Austrii to oczywiście - i na szczęście - nie tylko ukwiecone balkony. Podróżując po malowniczych terenach i wioskach terenów Salzkammergut przekonałam się, że towarzysząca miłości do kwiatów kreatywność florystyczna drzemie w tym narodzie. I widać to nie tylko w pracach wykonanych przez profesjonalnych florystów, ale i w sposobach w jaki sklepy, restauracje, miasteczka i prywatne domki (czyli po prostu - wszyscy) dekorują przestrzeń wokół siebie.

Austria dostaje więc u mnie punkty za pomysłowość, a także za umiejętne łączenie kwiatów "szlachetnych" z łąkowymi (do tego tematu jeszcze powrócimy) we wszelkiego rodzaju pracach - od nasadzeń w publicznych parkach po dekoracje barokowych kościołów - oraz za różnorodność wykorzystywanych we florystyce i ogrodach naczyń. I to właśnie temu ostatniemu zagadnieniu przyjrzymy się dzisiaj nieco bliżej.

Spacerując po uliczkach malowniczych austriackich wiosek, i po oderwaniu oczu od wszechobecnych ukwieconych balkonów, warto wzrok przenieść na furtki, płoty i ogródki, w których często napotkamy kompozycje lub nasadzenia wykonane w niecodziennych naczyniach - lub, mówiąc bardziej precyzyjnie, przedmiotach rolę naczyń spełniających. Myślę że wielu z nas nie zdziwią już przykłady takie jak obsadzone beczki, taczki, rynny, wozy drabiniaste czy wydrążone pieńki, ale czy widzieliście już kiedyś nasadzenie w prawdziwym, alpejskim bucie do chodzenia po górach? :-) Ciekawy sposób na wykorzystanie mocno już sfatygowanego obuwia, które zdobiło jeden z ogródków na uliczce, przy której mieszkaliśmy:

Wracając do tematu naczyń, oczywiście nie mogło zabraknąć beczek, glinianych doniczek i drewnianych korytek - na zdjęciu poniżej dekoracja jednej z knajpek na bocznej uliczce w Salzburgu, a jeszcze niżej kolejne dwa zdjęcia z "glinianą klasyką:"
Austriacy bynajmniej na drewniano-glinianej klasyce nie poprzestają, uwielbiają mianowicie wszelkiego rodzaju naczynia wyglądające jak te na zdjęciach poniżej, czyli metalowe:
Natomiast jeśli chodzi o naczynia drewniane, dużą popularnością cieszą się naczynia o tak ciekawych i nieregularnych formach, jak te poniżej:
Największy wybór znajdziemy jednak pośród naczyń ceramicznych. Ta część Austrii szczyci się wieloletnią tradycją w wyrabianiu naczyń tego typu, której trzonem nie są wcale ogromne zakłady przemysłowe, ale dziesiątki niewielkich manufaktur artystycznych. Miałam okazję trafić na wystawę ręcznie wyrabianej ceramiki w miasteczku Gmunden, gdzie swoje prace na biegnącej wzdłuż malowniczego górskiego jeziora promenadzie prezentowało ponad 100 lokalnych artystów.

Przyznaję, że na początku spodziewałam się raczej dużej ilości nieco przesłodzonych, różowo-błękitnych lub prowansalskich w stylu wyrobów, które ostatnio mocno zdominowały rynek, tymczasem autentycznie tylko dwa stragany miały tego typu ofertę:
Zdecydowana większość prezentowała natomiast oryginalne, często bardzo współczesne w formach wyroby, a w wielu z nich ułożono niewielką dekorację z kwiatów bądź roślin doniczkowych. Moje oko przyciągnęły między innymi dwie poniższe prace:
I na koniec zapraszam Was na "foto-spacer" po promenadzie w Gmunden, podczas którego obejrzycie zróżnicowaną ofertę ceramicznych naczyń tworzonych przez artystów tego regionu. Życzę przyjemności - i inspiracji!